Zerowy PIT dla rodzin nie jest jeszcze obowiązującym prawem. To prezydencki projekt ustawy Karola Nawrockiego, który wymaga uchwalenia przez Sejm i Senat oraz podpisu prezydenta. Przy braku większości parlamentarnej popierającej tę propozycję i krytycznym stanowisku Ministerstwa Finansów szanse na szybkie wejście przepisów w życie pozostają niskie.
Co zakłada projekt zerowego PIT dla rodzin?
Projekt przewiduje zwolnienie z podatku dochodowego rodziców wychowujących co najmniej dwoje dzieci. Rozwiązanie dotyczyłoby osób rozliczających się według skali podatkowej, a limit dochodu miałby wynosić 140 tys. zł rocznie na każdego rodzica. W przypadku małżeństwa oznaczałoby to możliwość objęcia ulgą dochodu sięgającego łącznie 280 tys. zł.
Projekt nie ogranicza się wyłącznie do rodziców biologicznych. Zgodnie z przedstawionymi założeniami z rozwiązania mogliby skorzystać:
- rodzice wychowujący co najmniej dwoje dzieci
- opiekunowie prawni, u których dzieci mieszkają
- rodziny zastępcze
- rodzice wykonujący obowiązek alimentacyjny wobec pełnoletnich, uczących się dzieci
- osoby wychowujące dzieci małoletnie, uczące się do 25. roku życia lub wymagające szczególnej opieki ze względu na niepełnosprawność
Projekt przewiduje także podniesienie progu podatkowego z 120 tys. zł do 140 tys. zł. Dla rodzica wychowującego co najmniej dwoje dzieci kwota zmniejszająca podatek miałaby wzrosnąć z 3600 zł do 16 800 zł. W praktyce przy dochodzie mieszczącym się w limicie podatek dochodowy wyniósłby zero.
Kto realnie zyska na zmianach?
Analizy Grant Thornton wskazują, że wysokość korzyści zależałaby przede wszystkim od dochodów rodziców. Osoby o niskich zarobkach często już dziś płacą niewielki PIT albo nie płacą go wcale, dlatego ich oszczędność byłaby ograniczona. Więcej zyskaliby podatnicy mieszczący się w pierwszym progu, a najwyższe kwoty przypadłyby osobom o wysokich dochodach.
| Poziom dochodu | Korzyść na osobę (mies.) | Korzyść na rodzinę (mies.) |
|---|---|---|
| Wynagrodzenie minimalne | około 75 zł | około 150 zł |
| Wynagrodzenie zbliżone do średniej krajowej | około 500 zł | około 1000 zł |
| Wynagrodzenie około 15 tys. zł | do około 1400 zł | do około 2800 zł |
To oznacza, że ulga miałaby charakter regresywny. Jej wartość rośnie wraz z dochodem podatnika, ponieważ osoba zarabiająca więcej płaci dziś wyższy podatek i ma większą kwotę do odliczenia. Rodziny osiągające dochody poniżej obecnej kwoty wolnej nie odczułyby zmiany albo odczułyby ją w niewielkim stopniu.
Dlaczego projekt budzi kontrowersje?
Największym problemem są koszty dla finansów publicznych. Michał Myck z CenEA szacował, że samo zwolnienie z PIT rodziców dwojga dzieci kosztowałoby budżet niemal 16 mld zł rocznie. Podniesienie progu podatkowego do 140 tys. zł dla wszystkich podatników rozliczających się według skali oznaczałoby kolejne około 3 mld zł.
W zależności od przyjętych założeń całkowity koszt reformy oceniano na 14–30 mld zł rocznie. Różnica wynika między innymi z odmiennego zakresu analiz. Kancelaria Prezydenta wskazywała niższe szacunki, natomiast Ministerstwo Finansów brało pod uwagę szersze skutki podniesienia progu podatkowego.
Minister finansów Andrzej Domański podkreślał, że projekt powinien wskazywać źródła finansowania. Samo uszczelnienie luki VAT, wskazywane jako jedno z możliwych rozwiązań, nie musi przynieść wpływów wystarczających do pokrycia kosztów ulgi. Z perspektywy rządu zmniejszenie dochodów podatkowych o kilkanaście lub kilkadziesiąt miliardów złotych ograniczałoby przestrzeń do finansowania innych wydatków państwa.
Debatę utrudnia również to, że do projektu nie dołączono uzasadnienia ani oceny skutków regulacji. Brak OSR oznacza, że nie przedstawiono pełnego, oficjalnego wyliczenia wpływu zmian na budżet, zachowania podatników i dochody samorządów. Nie przesądza to o losie projektu, ale utrudnia merytoryczną ocenę jego finansowych konsekwencji.
Spór dotyczy także tego, komu reforma przyniosłaby największe korzyści. Zwolennicy wskazują na wsparcie rodzin wychowujących dzieci i zwiększenie ich dochodu rozporządzalnego. Krytycy odpowiadają, że rodziny o niskich zarobkach otrzymałyby niewielką pomoc, podczas gdy najwyższe oszczędności trafiłyby do podatników zamożniejszych.
Jaki jest status legislacyjny projektu?
Podpis Karola Nawrockiego pod projektem nie oznacza wejścia przepisów w życie. Prezydent ma inicjatywę ustawodawczą, czyli może skierować projekt do parlamentu, ale nie może samodzielnie zmienić ustawy podatkowej. Dokument musi przejść procedurę w Sejmie i Senacie, a następnie zostać przedstawiony do podpisu prezydentowi.
W obecnym układzie politycznym projekt nie ma oczywistego poparcia większości parlamentarnej. Rząd wskazuje na wysokie koszty i brak wystarczającego uzasadnienia finansowego. Oznacza to, że nawet jeśli projekt zostanie skierowany do prac w komisjach, jego przyjęcie w obecnym kształcie wymagałoby szerokiego porozumienia.
Na dziś zerowy PIT dla rodzin pozostaje więc propozycją legislacyjną, a nie ulgą, którą można uwzględnić w bieżącym rozliczeniu podatkowym. O dalszym losie rozwiązania zdecydują przede wszystkim prace parlamentarne, zakres ewentualnych poprawek oraz wskazanie źródeł finansowania. Bez tych elementów nie ma realnych przesłanek do szybkiego wdrożenia reformy.